Karta X

Karta X to taki przyjemny erpegowy pomysł, czyli safeword do zastosowania podczas sesji w celu usuwania elementów przeszkadzających graczom.

Ma ona również doskonały efekt uboczny w postaci służenia za wykrywacz aspołeczności. Jeżeli odkryjemy, że mamy gracza, który straszliwie protestuje przeciwko wprowadzeniu karty X (bo jak to możliwe że jakiś gracz może czegoś nie chcieć na sesji!), albo demonstracyjnie zaczyna wetować wszystko na sesji przy pomocy rzeczonej karty, to w szybki sposób udało się ustalić, że ma się w grupie kogoś, komu słowa “kontrakt społeczny” nic nie mówią i najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że erpegi to rozrywka grupowa, więc warto rozważyć zrezygnowanie z grania z rzeczoną osobą w RPG i przerzucić się na jakieś planszówki. (Uwaga na rzucanie pionkami)

Linki do pobrania karty w formacie do wydruku oraz do przeglądania na ekranie (czy do prezentacji na rzutniku).

On being dead

I was, unfortunately, quite dead on the day my love killed himself to become immortal. It wasn’t my first time being dead, and the reason was depressingly identical to previous ones. Multiple GSWs to the chest. An occupational hazard for a cop in modern America.

Getting temporarily killed in the line of duty is fully comped, but the insurance payout is wholly inadequate to cover the loss of over a month of life spent in recovery. Granted, after they bring you back from cold sleep, replacing the superoxygenated cooling solution back with blood you get to wake up and access VR environments, but then you have a choice – hazy pink fog of painkillers, or being alert on pain dullers.

Although in this case my state of mind wouldn’t matter much, as I was still in cold sleep when Jonathan decided he had enough close encounters with death, even by proxy, to stand the thought of dying permanently, and absconded to Canada with most of our money, in order to get destructively scanned. The bastard.